Menu

dzieje ściborowe

...

moc pierwotna

scibor1

Generalnie jaki jest wizerunek rolnika każdy wie. No że bierze dopłaty i przepija je pod wioskowym sklepem czy cuś. Albo nie bierze i też przepija. Albo odrabia pańszczyznę na ziemi warszawiaka i też przepija. Niemniej jednak czasem pojawia się jakiś nju dizajn, a ten poniżej naprawdę jest fajny:

Normalnie aż mi się chce zacząć dzień od Actimela:D Może być i pod sklepem wioskowym, ale musiałbym do Janikowa chodzić, bo u nas zamknęli kilka lat temu. A tam to chyba z aktimeli tylko Special mają...

Jakby co, to ja też mam moc. Pierwotną co prawda, ale zawsze. Oto autor bloga z niezbędnym dla pracy i przyzwoitości wyposażeniem:

IMG_20160603_170036

strajk przemytników

scibor1

Będzie o polityce. Za granicę mi się zachciało, bo w Astrze z benzyną krucho. No to wsiadam i jadę. Tuż przed granicą telefon: nie jedź, celnicy mają strajk włoski, robią jeden samochód na godzinę a stoi ich dwadzieścia pięć... A tam, jadę, najwyżej Obwód pozwiedzam. Wjechałem, u Ruskich dowiaduję się, że to Polacy strajkują. Acha. Rosyjski celnik pyta ze współczuciem, czy dać mi papier na Bezledy, bo tam szybciej idzie, czy będę czekał na Grzechotkach. A tam, postoję. Zatankowałem, bezcłowy odpuszczam bo TIRy pas blokują, jadę na zielony. Jestem osiemnasty. Szału nie ma. Dwie i pół godziny później wjeżdżam do Polski. Czyli było w miarę normalnie. Cała wyprawa pięć godzin.

Wczoraj pojechałem znowu. Wyszło trochę dłużej, bo już do bezcłowego wstąpiłem po balsam dla dziadka i jakieś słodycze dla dzieciaków. Czyli niecałe sześć godzin. Dramatu nie ma. Celnicy po prostu sprawdzają każdy samochód dokładnie (wczoraj pani celniczka zwróciła mi uwagę na mnóstwo pajęczyn w samochodzie... chyba czas posprzątać;)). No cóż, dla niektórych przemytników to jest dramat. Dla mnie usprawiedliwiony czas który mogę poświęcić na czytanie (jestem za połową Christine, w odwodzie mam zaczętego Kenobiego).

A teraz wnioski.

W Polszcze ludzie przyzwyczaili się do olewactwa i jak ktoś zaczyna wykonywać swoje obowiązki na poważnie, to wielkie halo się robi, że jest be. Przedtem było zajebiście, teraz jest normalnie. Zawsze może być gorzej - może komuś zachce się sprawdzać każdy samochód przez bitą godzinę, wtedy będzie niemiło.

A teraz z drugiej strony. Co Wy celnicy chcecie osiągnąć dokuczając zwykłym przemytnikom? Bo jedyne co osiągniecie to eskalacja społecznej niechęci do Was samych. Takie akcje rząd ma w dupie. Ja rozumiem, że może Was rajcować wykorzystywanie władzy jaką macie nad zwykłymi szarakami, ale przecież te szaraki nie polecą z tego powodu na Wiejską i nie wymuszą na elicie jakichś tam profitów których oczekujecie. A nie polecą choćby dlatego, że stoją udupieni przez Was na granicy... Chcecie żeby rząd zauważył Wasz strajk, żeby zwrócił uwagę na Wasze problemy? To uderzcie w rząd. Jak nie macie jajec żeby zrobić blokadę Wiejskiej, to zróbcie na złość rządowi - zero kolejek na granicy, zero sprawdzania samochodów, niech sobie przemytnicy wożą te fajki przyczepami. Gwarantuję, że takie podejście zwróci uwagę rządzących. A i przemytnicy będą po Waszej stronie.

I jeszcze jedno, drodzy celnicy. Wyobraźcie sobie hipotetyczną sytuację, że śpieszycie się do chorego dziecka i trafiacie na blokadę drogi zrobioną przez rolników/górników/hipisów czy kogokolwiek, kto ma w dupie Wasze problemy, bo interesują go wyłącznie własne. Jak się wtedy poczujecie? I proszę mi tu nie wciskać, że przemytnicy nie śpieszą się do chorych dzieci, to przejaskrawiony przykład.

I to by było na tyle.

szipdej

scibor1

W czwartek mnie naszło, żeby pokosić. No to wsiadam w traktor, kosiara w górę, a wiadro oleju luzem w dół. Szlag... naciekło z przekładni w talerz i jak ruszyłem to się wylało. Dobra, jadę. Dojechałem do wjazdu i widzę kowce w szkodzie. Wlazły tam gdzie nie powinny. Stop traktor, idę zagonić. Prawie wszystkie wróciły, a jak wiadomo, prawie... i tak dalej. Jedna mać z barankiem dały upust owczemu pędowi na ślepo, baranek przedarł się jakoś do stada, a mać jej taka owaka już nie. Natargała ogrodzeń, naryła ogródków, nabiegałem się za nią aż uciekła do krowiszonów. Pierdolę, jadę kosić. Po drodze zgubiłem wałek. Na szczęście niedaleko. Wróciłem, zabrałem, jadę dalej. Po drodze zgubiłem wałek. Daleko. Zawróciłem, zabrałem, jadę do domu. Odstawiłem maszynerię na miejsce, otworzyłem piwo i usiadłem wzorem Kochanowskiego pod lipą. W połowie piwa mać jej ebana sama wróciła do koziarni. Zamknąłem się z nią i ostrzygłem do zera. Nawet nieźle wyszło. No to jeszcze jedno piwo i następna do strzyżenia. I jeszcze jedno i jeszcze dwie. Ręce mi się trzęsą, albo od piwa albo od maszynki, dość na dziś. Wróciłem do domu, usiadłem a dziecko nieświadome przyczyny podwórkowej łaciny w całym powiecie słyszanej zapytało z niewinną miną: tato, obejrzysz ze mną baranka Shaun'a?

z nielotu ptaka

scibor1

Kurwiszony się mnożą. Wspomniany wcześniej pisklak jest już szybki. Taka żółta błyskawica w gnieździe.

IMG_20160601_145047

Ma też towarzystwo:

IMG_20160607_1902383

Takie trochę z Madagaskaru jakby;) No i jeszcze jedno, czarne jak z francuskiej drużyny piłki nożnej... A reszta co? A reszta nic. Wysiadywanie było z przypadku, więc może na tej trójce się skończy. Ale druga kwoka siedzi planowo, więc może tam będzie inaczej.

Pojawiły się też czajczęta:

IMG_20160608_1446033

W sumie to od jajek różnią się tym, że mają dzióbki. Ale zaraz po wykluciu gniazdo opustoszało. Albo rodzice zarządzili przeprowadzkę, albo jakaś czarno-biała egipska łachudra zeżarła.

 

 

 

na dobry początek

scibor1

A może początek końca. Bo blox bardzo irytujący się zrobił. Trudno wpis zrobić, jak się już zrobi to lubi zginąć przed zapisaniem. A już zalogować się na trójce to czasem graniczy z cudem. Jak się to nie poprawi, to czwórka będzie krótka, a piątka powstanie na zupełnie innym nośniku. Na razie daję bloxowi ostatnią szansę.

Witam Szanownych Abonentów:)

© dzieje ściborowe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci