Menu

dzieje ściborowe

...

kto ma wakacje ten ma

scibor1

 Ano właśnie. Wakacje by mi się przydały. No bo jak się wreszcie po latach człowiek ogarnął i zasygnalizował swoją obecność na miejscu...

IMG_20160817_160359

 ... to na efekty nie trzeba było długo czekać:

 IMG_20160819_081126

 Co jak co, ale takich gości to jeszcze nie mieliśmy i poprosimy o więcej;) I oni dobrze się bawili, i we mnie coś odżyło. Ale obowiązki obowiązkami, rodzince też się coś należy. No to jedziemy nad morze, do Gdańska. I w piątek pojechaliśmy. Jak to nad morzem, najpierw do KFC i galerii, potem nad morze choć na chwilę, bo już ciemno. Rano odrobimy. Rano telefon: gdzie pan jesteś, bo z kombajnem czekam? Acha. No to rodzince najlepszego, a ja w samochód i rura z powrotem, bo kombajn czeka. A to ważna rzecz. I ładnie na chwilowo suchym polu wygląda:

 IMG_20160820_133806

 Nawet sprawnie poszło. Po 3,5h miałem w stodole 4 tony owsa. Jako że pogoda łaskawa, od razu z Jurijem na pole słomę zbalotować. Trochę to trwało, bo niezgrabione więc tyle kursów co kombajn zrobił. Ale koło 20tej skończyłem 10go balota. No i po żniwach. Wyjątkowo zasłużone piwo i spać. Już w łóżku posłuchałem z uśmiechem, jak na zewnątrz leje:) A rano... nad morze;) Dojechałem koło południa, pogoda niewyjściowa więc przesiedzieliśmy trochę u Heweliusza, trochę w Bałtyckiej. Następny dzień to już pakowanie się do domu i pożegnanie z morzem. Byli tacy, co żegnali się dogłębnie:

IMG_20160822_115647Ja tam hardkorem nie jestem, zbierałem siły na kolejne powożenie rydwanem. Potem jeszcze krótki postój w Elblągu i wieczorem dotarliśmy do domu. W sumie to był całkiem ciekawy wakacyjny tydzień;)

 

 

amury lądowe

scibor1

Zarastanie stawu wróciło. Jakby amury wymarły. Ale zawsze można zastosować substytut. Na przykład krowiszony. Generalnie wyżrą to co na brzegu, ale trafił się i taki egzemplarz, który młóci od środka:

 IMG_20160812_184903Może docelowo nie są tak skuteczne jak te normalne amury, ale z pewnością smaczniejsze;)

No to czekamy na decyzję pogody z w sprawie żniw...

oblivion

scibor1

Czy jakoś tak. W sumie dobrze - o niektórych rzeczach warto zapomnieć. Albo o wszystkim. Zobaczymy jak to się potoczy dalej. Tylko czy zapamiętam?;)

Mokro. Skoszone niedojady leżą i czekają na wyschnięcie by zamienić się w baloty. Niech leżą. Owies też czeka, ale na stojąco. Na pogodę i kombajn. O ile ktoś zechce wjechać kombajnem w ekologiczny owies;) Bo oprócz owsa to różne rzeczy tam rosną... Rzeź niewiniątek i próbne wykopki już za mną. W międzyczasie jakieś dłubania okołogumnowe przeprowadzam. Również w postaci kaperskich najazdów na żwirownię:

IMG_20160805_175206

No bo trochę piachożwiru się przyda.

A tak w ogóle to oboje dzieciaków moich starszych mam w tym miesiącu u siebie. Cud normalnie aż dziwny. Ale zgodnie z powiedzeniem, że nie ma tego tamtego co by się nie mogło cośtam, to komentarz sytuacji zachowam dla siebie. Powiedzmy, że nie pamiętam...

Dwa dni wakacji

scibor1

 Bo dwa lata to u Verna, a dwa miesiące to w szkole. Po zakończeniu prac łazienkowych (bo trochę wolnego miałem między sianokosami a żniwami), wszyscy stwierdziliśmy, że czas na relax. Edziu widział to tak:

IMG_20160727_122328

 Nasza trenerka postanowiła zrelaksować się na Ludwiku:

 IMG_20160727_1852281

 Na razie młodzian nie wykazuje morderczych instynktów. Na razie...;)

A my, kto mógł, zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy na dwie noce wakacji. Po drodze lody z czołgiem:

 IMG_20160728_142659

 Następnie do celu, czyli na tratwę:)

 IMG_20160728_203109

 Pierwsza noc jeszcze na adrenalinie, a potem dzień na Biebrzy. Nie ma co, Najmłodsza się zdrowo nawiosłowała, ale i tak miała dość siły, żeby się wdrapać na dach:

IMG_20160729_132004

 Jakoś się przedarliśmy przez szaleńczy nurt dzikiej rzeki. Po dotarciu do cywilizacji zorganizowaliśmy transport i wróciliśmy lądem do punktu wyjścia. Jeszcze jedna noc na wodzie i wracamy. Oczywiście z przerwą na lody w Mikołajkach;)

 IMG_20160730_113624

 Tam też zgarnęliśmy Młodego - Młoda jeszcze przez tydzień bujać się będzie po Mazurach - i do domu. Bo wszędzie dobrze, ale taki basen to tylko w Bartoszycach...

 IMG_20160731_160350

 No i po wakacjach. Teraz można zająć się pracami przydomowymi, jak koszenie trawy, cięcie drewna czy rzezanie baranków, a jak pogoda pozwoli to nad jezioro wyskoczyć czy żniwa zrobić. Jednym słowem: sielanka;)

obfitość

scibor1

Kilka prac się nałożyło. Na przykład niespodziewane sprzątanie za stodołą. Zdumiewające, co można znaleźć w wielkiej kupie popiołu sprzed lat:

IMG_20160710_145748

Są też do przejrzenia inne kupki. Takie regularne, podłużne, na polu. W środku mają imponującą zawartość:

 IMG_20160714_101013

 Z zewnątrz, na powierzchni, też jest zawartość imponująca, choć niepożądana:

 IMG_20160717_122044

 No, może w razie kontroli ta stonka się przyda, bo potwierdza ekologiczny charakter uprawy;)

Obfitość balotów też robi wrażenie. Doliczyłem się 184 sztuk, które to Putin osobiście poukładał. Sulejmanem;)

IMG_20160714_115718

 Tymczasem na pastwisku obrodziło pieczarkami:

 IMG_20160715_2002411

 No, to chyba tyle, jeśli o zdarzenie bobrowniowe chodzi. A, jeszcze łazienkę robię dla turystów, ale pochwalę się jak skończę. Może nawet będzie działać;)

 

 

© dzieje ściborowe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci