Menu

dzieje ściborowe

...

Żyrafa Króla Jegomości

scibor1

 Jak sobie zaplanuję piątkowe lenistwo połączone z wylegiwaniem w łóżku do, powiedzmy, dziewiątej, to warto mieć plan B. A właściwie M jak Myśliwi, ewentualnie Ł jak Lelonek. No bo Janusz kropnął Lelonka któren medalowym królem lasu był. Niefartownie kropnął go w takim miejscu, że jego Jego Jeleńską Mość to tylko Jurijem...

IMG_20160923_085332

 Z jednej strony rozumiem konieczność selekcji. Rozumiem również, że poroże na ścianę, bo trofeum. Ale z drugiej strony dlaczego mięso do skupu? Że niby śmierdzi i jeść się nie da... To po cholerę było go detronizować? Można było przecież jak z Bolkiem, o tak:

 IMG_20160924_082259

 Bolek po raz kolejny udostępnił nam swój las na zawody. Tym razem poszło mi gorzej, 394/560, co zawdzięczam dwóm haniebnym pudłom - do lelonka ze zwyżki i do bezgłowego zombizająca... No bywa. Dodatkową atrakcją zawodów były szerszenie pilnujące, rodzimego, a jakże, krokodyla któren wypełzł ze jeziora...

IMG_20160924_125802

 Zawody zawodami, a rodzina rodziną. Najmłodsza bilet dostała do cyrku, co mi się od razu z tytułowym przedstawieniem skojarzyło - wie ktoś z jakiej to książki?;) Uczucia miałem mieszane, bo cyrku nie lubię, a do wsiowych objazdówek to w ogóle uprzedzony jestem, ale... No właśnie. Nie było tak źle;) A momentami naprawdę robiło wrażenie:

IMG_20160925_163810

 No i po weekendzie. Zapowiadają się przynajmniej dwa dni zabawy w Bolka, bo ma nie padać. Znaczy ryć w ziemniakach będziem;)

teoria węglowa

scibor1

IMG_20160917_102629

Jak to powyżej widać - przygotowania do zimy trwają. Nic tylko czekać na nowopowoływaną uzbrojoną straż geologiczną, która przylezie i zapyta, skąd to mam. Na szczęście powinna wystarczyć odpowiedź, że kupiłem od brata policjanta;)

Węgiel, jak wiadomo, jest dość stary. Nawet starszy niż wikingowie. Choć z mojego punktu widzenia jeśli coś działo się ponad 100 lat temu, to już wszystko jedno, czy mierzy się ten czas wiekami, czy epokami. Natomiast jeśli ktoś chce poczytać o wikingach, to polecam serię Zaprzysiężeni R.Low'a. Serialowy Ragnar to przy nich wymuskany paniczyk;)

Ostatnia niedziela pod znakiem dopingu. Nasi sprali Iławę, jak Normanowie Dunów:

IMG_20160918_132156

No dobra, weekend weekendem, a tu zwykły roboczy tydzień się kończy. Znaczy ziemniaczany. Jeszcze trochę tego na polu zostało, mam nadzieję, że ogarnę się przed śniegiem. Tym bardziej, że nawarstwiają się inne prace i coraz ciaśniej z czasem. Chyba czas być cierpliwym jak węgiel: usiąść i przeczekać;)

Łańcuch pokarmowy

scibor1

Z porannych spostrzeżeń: roślinki są zjadane przez robaczki. Robaczki są zjadane przez myszki. Myszki są zjadane przez kotki. Kotki są zja... nikt, kurwa, nie je kotów. I tłumacz tu dziecku coś na przykładzie z życia...

W sobotę w Borach Tucholskich trenowałem zdobywanie pożywienia. Z naciskiem na gatunki wymarłe. Jak na przykład Doduś:

IMG_20160910_122614

Sięgnęliśmy też nieco głębiej w przeszłość:

IMG_20160910_160229

Oprócz Tricusia był też Raptuś:

 IMG_20160910_143148

Ale największą chyba niespodzianką był Marlin w środku lasu...

IMG_20160910_155041

Były to, jak dotychczas, najtrudniejsze i najbardziej męczące zawody w jakich brałem udział. Ale też wystrzelałem jak dotąd najlepszy mój wynik: 414/560pkt. I jednocześnie dało mi to najbardziej bolesne, bo czwarte miejsce. No bo poza podium. Na szczęście zapewniłem sobie nagrodę pocieszenia...

IMG_20160911_144846

Ale to już zuuuupełnie inna historia;)

Dożynki

scibor1

Nie mylić z dożyłkami, czyli dniem narkomana;p Na początek reklama filmu - tym razem bez wydziwiania: "Millerowie". Bardzo fajna komedia familijna, no może 12+, choć i od czterolatka można się sporo dowiedzieć. Ale jak ktoś chce spędzić miły i zabawny wieczór - polecam.

Wracając do dożynania - po raz pierwszy gminne u nasz na wsi. Matka Natura tak się wzruszyła, że cały dzień lało. Ale takiego poruszenia to u nas nie było od czasów ostatniej inwazji Napoleona, czyli od 2009go. Nawet sceneria bardziej widoczna niż za Napoleona była:

IMG_20160904_162136

 Przy drodze nawystawiano płodów... rolnych...

IMG_20160904_174725

 ...że aż krowiszony zaciekawione do samej jezdni się pofatygowały:

IMG_20160904_175303

 Jako, że porządek i bezpieczeństwo muszą być, "policja" pilnowała onych już od wjazdu do wsi:

 IMG_20160905_0643351

Na tyle zresztą skutecznie, że rano znalazłem na gumnie taki zestaw ze strachu przed władzą porzucony:

IMG_20160905_085412

Jakiśczas potem zajechał właściciel i wytłumaczył się ze strachu swego, a szkoda. Mógł zostawić, albo chociaż jeszcze kluczyki podrzucić;) No ale niech tam, własnego sprzętu mam dosyć.

No dobra, dożynki krystowiercze za nami, niebawem przyjdzie czas na Święto Plonów.

workotrzymacz

scibor1

Nasajmprzód o filmie "Turysta". Gdyby trailer do tego zrobił Ruciński to już byście siedzieli i oglądali. Porywająca duńska opowieść o Szwedach we Francji, utrzymana w konwencji "Rzezi" Polańskiego, aczkolwiek wygładzona skandynawskim chłodem. Dla kogoś oczekującego czegoś w rodzaju Wikingów w Paryżu - kilka piw więcej do seansu. Żeby to obejrzeć trzeba chcieć to obejrzeć;)

Podobnie jak z workowaniem zboża. Żeby je poworkować, trzeba chcieć. Dawnom tego nie robił, a trzeba. Wspomnienie tarzania się w zbożu i nagarniania go do worka niemiłym mi było, więc zacząłem, jak to mam w zwyczaju napotykając problem własnego lenistwa, myśleć. I wymyśliłem workotrzymacz, urządzenie genialne w swej prostocie. Najpierw teoretycznie. Bo zasugerowano mi, że na pewno już ktoś coś takiego wymyślił i zamiast się męczyć myśleniem powinienem odpalić kompa i zerżnąć jak dworską dziewkę;) Sprawdziłem więc co w dziedzinie workowania zboża ma do powiedzenia Sieć. Ano ma. Nauczyłem się nowego słowa: "workownica". Workownice są różne: duże, małe, za kilkanaście tysięcy, za kilkaset złotych. Nawet jedna w Lublinie za 99. Nie pojadę do Lublina i nie wydam stówy za coś, co jest bardziej skomplikowane od mojego projektu, przez co zapewne bardziej awaryjne. Wróciłem zatem do mojej teorii workotrzymacza. Bobrójąc w gumnianych zakątkach natrafiłem na obręcz będącą pozostałością talerza od, no jakże, talerzówki. Środek onego posłużył mi onegdaj za przystawkę do cięcia bandurków w Bąku, ale że miast ciąć papkę robił, skończył jako gong na strzelnicy. Obręcz owa potraktowana szlifierką i wyposażona w trzy odnóża z poniewierającej się w traktorowni kantówki wygląda tak:

 

IMG_20160903_164120

Niezbyt imponująca, prawda? Natomiast w akcji po prostu wymiata:)

 IMG_20160903_165416

 Oczywiście można by zrobić to solidniej, metalowiej, wymyślniej, ale moje lenistwo ogranicza mnie do tworzenia rzeczy najprostszych w swej skuteczności. Czy jakoś tak. A że, jak mawia mój Dziadek, prowizorka jest najtrwalszą z rzeczy, mój workotrzymacz przeżyje te wszystkie firmowe workownice. I dobrze:)

© dzieje ściborowe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci