Menu

dzieje ściborowe

...

Majstry

scibor1

Jakiś czas temu padł pomysł otynkowania chałupy. Szybko, tanio i solidnie. Ponieważ ja tak nie umiem, albo mi się nie chce albo nie mam czasu, trza zatrudnić majstra. Na tą okoliczność został ściągnięty Majster 1, nazwijmy go M. M został dostarczony do domu, obejrzał zakresprac, opróżnił krzynkę piwa i wyjarał to co niegdyś od ruskich przywiezłem po czym stwierdził, że pierdoli i robić tego nie będzie. A na pewno nie sam. No żeby nie było, że nic nie zrobił, to trochę gnoju przerzucił i kostek nawieźć pomógł. I pojechał. Kilka dni później telefonicznie nagabywan stwierdził, że z Majstrem 2, nazwijmy go 2, robić może, jak 2 się zgodzi. Dopadnięt telefonicznie 2 zgodził się, ale w międzyczasie M się rozmyślił. Jako, że 2 sam robić nie będzie, weźmie ze sobą Majstra 3 i przyjedzie zakresprac zobaczyć, po czym się wypowie. No i wczoraj przyjechali: Majster 2, Majster 3 i, o dziwo, Majster 4. Tenże ostatni miał widać w sobie potężnego ducha walki, któren to duch w pionie lub czymś zbliżonym do pionu go utrzymywał. Majstry wszystkie zwolna dom okrążać zaczęły, zakresprac podziwiając. Gdzieś w 3/4 okrążenia duch walki o pion Majstra 4 opuścił i zwalił się ów Majster w miękkość barwinka pod kasztanem, słowem wulgarnym swego czynu nawet nie plugawiąc. Przywrócon do pionu dzielnie i odpowiedzialnie postanowił doczekać końca oględzin w samochodzie. Majster 2 zakresuprac podjąć się zgodził, zaznaczając, że Majstra 4, od czasu niefortunnego wyglebienia w kwiatostanie Tulipanem zwanego, na Majstra 5 wymieni. Po czem przyobiecał nazajutrz się stawić i o 7mej prace rozpocząć. I pojechali.

Dziś z rana w pole mnie poniosło i do dom wróciłem w południe. Widok jaki zastałem zburzył moje wyobrażenie o majstrach wszelakich, bo nie dość, że zgodnie z zapowiedzią przyjechali, to jeszcze o 7mej pracę rozpoczęli. A oto i dowód:

IMG_20170329_122916

Uprzedzając pytania: tak, pies też jest częścią ekipy:) Jako, że Majstry na dziś pracę zakończyli a i w domu żadnej z zewnątrz szczeliny się nie uświadczy, co jedynie o zacności i fachowości ich świadczy, flaszką spirytus movens ich uraczyłem, licząc przy tym na ich obecność na placu boju o świcie. A czy dalej ich zwać będę Majstrami przez "M" czy też inaczej, czas pokaże.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • toja1250

    Takiego opisu zmagań z majstrami dawno nie czytałam ale sama przeżyłam z nimi niejedno. Ech,ta scena z Majstrem w barwinku!! Masz Gospodarzu talent pobudzania wyobraźni abonentki:-)),dziękuje, mam ostatnio mało okazji do śmiechu, a tu co i raz na Twoim blogu się pośmieję ,a tych co mój uśmiech, a tym bardziej śmiech wywołują serdeczny to cenię bo tego koło mnie mało, za mało...

  • czytelnik65

    Przyszłam z pola zmęczona, brudna. Wykopałam 85 dołków pod drzewka i krzewy. Zaległam w fotelu i z tego zmęczenia płakać mi się zachciało. Wchodzę ja na bloga i czytam. Wiesz co?, uśmiałam się po pachy. jeśli w ogóle można się tak śmiać :-).
    My czekamy na majstrów od poniedziałku. Podobno mają przyjść w nadchodzący :-)

  • scibor1

    No cóż. Moje Majstry już drugi dzień zapierdalają aż miło, bo inaczej tego nazwać nie mogę. I piją niewiele, i papierosów im starcza... no zobaczymy jak długo to potrwa.

© dzieje ściborowe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci