Menu

dzieje ściborowe

...

ustalanie macierzyństwa

scibor1

Tak. O ile termin "ustalanie ojcostwa" jest dość powszechny, to ustalanie matectwa czy jak tam zwać tożsamość matki jest rzeczą stosunkowo nową. Ale po kolei.

Sprawę do Dziadka miałem. Jak zacząłem mu bredzić przez telefon o zbieżności stożka Morse'a i odwrotnej tulei Tapera, to doszedł do wniosku, że lepiej będzie przyjechać i zobaczyć na własne oczy. No i wczoraj Dziadki przyjechały. Jako, że na wizytę w garażu było już późno, spędziliśmy wieczór na święcie Kozy:

IMG_20170225_195348

Nastał dzień następny;) Poranny obrządek wyhamowałem w koziarni. No bo tak: są dwa jagniaki, duża dziewczynka i mały chłopak. Jedna matka jakby wciąż rodząca. Pozostałe dwie nie wyglądają na świeżo po porodzie. Jedna z nich ma na wszystko wybeczane, druga jakby zainteresowana obojgiem młodych. Rodząca zainteresowana wyłącznie żarciem. Ustaliłem, że chłopak na pewno jest rodzącej. A dziewczyna? Albo rodzącej, czemu przeczy jej wielkość i suchość, albo zainteresowanej, czemu przeczy wygląd domniemanej matki. Postanowiłem przeczekać problem i poszliśmy z Dziadkiem do garażu.

Kolejna wizyta w koziarni to plus dodatkowy chłopak, urodzony niewątpliwie przez rodzącą. Ustaliłem fakty, że obaj chłopcy są rodzącej, a dziewczynka musi być zainteresowanej, przy czym zainteresowana wykazuje nieowczą wręcz tolerancję cudzego potomstwa. Zasiarowałem całą trójkę i poszedłem po jajka.

Ustalanie matectwa w przypadku jajek uważam za bezsensowne. Pozostaje mi się jedynie domyślać, że jajka w kolorze, powiedzmy "zielonym", pochodzą od naszych półzielononóżek:

IMG_20170226_111640

Wiem, że niewiele widać, musicie mi uwierzyć na słowo, że dwa z powyższych są zielonkawe. No chyba, że to smocze jaja i wtedy to będą jaja... z ustaleniem matki. I wyjaśnieniem jej, że to było nieporozumienie...

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • lkt33

    Iiii... Niemal w blokach startowych :D omg. Zobaczyć te cudaki, nawąchać się i utopić ;)

  • toja1250

    Ejże, Gospodarzu nasz, jaki sens tak antropomorfizować kozie wyczyny fizjologiczne?Nie rodzi się ,a koci , okociła się itd.
    Zawsze jak czytam o kozim cudzie życia robi mi się jednak przykro, że łańcuch pokarmowy działa i niedługo skończą jako smaczna kozina:-((.
    Tylko człowiek i kot ma to szczęście,że zasadniczo ich nie zjadają....

  • scibor1

    Lkt33, niewielem zrozumiał, ale że ostatniom w łeb dostał, to i nie dziwota.
    Toja, wisi mi co robią kozy, bo ich nie mam i mieć nie zamierzam. Jeśli zaś chodzi o terminologię rozrodczą to słowo "poród" i pochodne jest właściwy dla wszystkich ssaków żyworodnych niezależnie od gatunku, a nie ma obowiązku stosowania nazw zwyczajowych. A próba zawłaszczenia tej nazwy wyłącznie dla istot antropomorficznych jest przejawem ludzkiej arogancji;) A i ludzie bywają zjadani przez zwierzaki, że o kocinie na dalekim Wschodzie nie wspomnę:/

  • toja1250

    Sorry ,jakieś moje przymulenie, pisałeś o koceniu się owiec ale one też pod nóż .
    Ja językowo wolę być precyzyjna, aleś Ty Gospodarzu pyskaty:-),nawet kocinę jedzoną na Wschodzie przywołałeś. Każdy z nas zostaje przy swojej racji zatem, pozdrawiam!!

© dzieje ściborowe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci